Prywatnie piękna, delikatna i kobieca. W życiu zawodowym mocna, zdeterminowana i piekielnie utalentowana. Mistrzyni Świata Federacji WBF Intercontinental i Wicemistrzyni Świata w Kickboxingu.

- Dlaczego kobieta się bije?

- Dlaczego nie? Pewnie trzeba w sobie odnaleźć jakiś męski pierwiastek. Wychowałam się z facetami, miałam samych braci. Nigdy też nie chciałam dać się zaszufladkować. Jeśli coś mi się podobało po prostu to robiłam.Dlatego nigdy nie przyszło mi do głowy pytanie dlaczego kobieta nie może się bić.

- Kiedy to się wszystko zaczęło?

- Przez namolnego adoratora, który oberwał. Zaatakował mnie i wymierzyłam mu prawy prosty.

- I wtedy zaczęło Ci się to podobać?

- Wtedy zaczęłam trenować a było to dość późno, bo miałam już 21 lat. Oczywiście wcześniej uprawiałam różne sporty, rodzice byli nauczycielami wychowania fizycznego. Ale kiedy poczułam smak adrenaliny, krew i pot wylewany na treningach i kiedy zaczęły przychodzić sukcesy wtedy wiedziałam, że opłaca się ciężka praca i nie warto chodzić na skróty. Jeśli jakiś czas nie trenuję wracam na salę treningową z utęsknieniem i wiem, że to jest to co kocham. To jest teraz całe moje życie.

- Krew, pot, łzy... brzmi to trochę przerażająco. A rodzice co na to?

- Rodzice już się z tym pogodzili. Ale nie powiem, że zaakceptowali do końca.

- Pewnie widzieli Cię bardziej w roli siatkarki albo koszykarki.

- No teraz to już raczej w roli żony i matki. Zdecydowanie w bardziej spokojnym klimacie i ten mój wybór na pewno nie jest dla nich łatwy. Ale kochają mnie i wspierają.

- Oni Cię widzą w spokojnym klimacie, bo Ty jesteś bardzo ciepłym człowiekiem i bardzo kobiecą kobietą. Kiedy Ewa Brodnicka czuje się słaba albo się czegoś boi?

- Lubię być kobiecą kobietą i zupełnie nie przeszkadza mi to w boksowaniu. Jestem bliźniakiem i zmieniam się na treningu i podczas walki. Mam wrażenie, że są we mnie dwie osobowości. W domu jestem spokojna, lubię kiedy facet się mną zaopiekuje i przytuli. Natomiast w ringu potrzebuję adrenaliny. A strach? Dla mnie strach jest iluzją. Na pewno boję się tylko śmierci. Życie lepiej przeżyć wstając i upadając niż na kolanach. Boks mnie zahartował, psychicznie i fizycznie.

- Czy mężczyźni wiedząc co robisz bardziej się tym fascynują czy bardziej się tego boją?

- Wcześniej niektórzy się bali, że będę miała zniszczoną twarz. Teraz po kilku latach treningu widzą, że boks nie pozostawia na mnie żadnych śladów. Myślę, że to bardziej mężczyzn przyciąga. Ci, którzy mnie otaczają mają silne osobowości.

- A Ty sama szukasz słabych czy silnych facetów?

- Zdecydowanie potrzebuję mieć przy sobie silnego faceta.

- Raczej partnerstwo czy tradycyjny podział ról?

- Partnerstwo! A najlepiej, żeby dobrze gotował! Właśnie teraz z takim jestem.

- Jak dużo musisz trenować i ile Cię to kosztuje wysiłku?

- W tym momencie zajmuję się już tylko boksem. Trenuję dwa razy lub raz dziennie po dwie godziny 6 razy w tygodniu. Pogodzenie treningów z pracą na tym poziomie nie wchodzi w rachubę. Kiedyś próbowałam i boks amatorski dzieliłam ze studiami i pracą. Przechodząc na zawodowstwo zdecydowałam się poświęcić cały swój czas na boks. Ale nie narzekam, podoba mi się to.

- Wcześniej był kick boxing, ale to tylko przystanek przed zawodowym boksem?

- Tak, to był taki czas, że obraziłam się na boks. Sędziowanie i inne historie mocno mnie zniechęciły. Były takie przypadki, że wygrywałam walkę a werdykt był odmienny.

- Jaki jest świat zawodowego boksu? Mówi się często o mrocznej stronie piłki nożnej a przecież w boksie też w grę wchodzą wielkie pieniądze.

- Na samym początku drogi nie ma wielkich pieniędzy, ale i tak są ciemne strony. Wiele się nauczyłam przez półtora roku w boksie zawodowym i ten świat bardzo hartuje. Potrzebni są sponsorzy, pierwsze dwie walki opłaciłam z własnych pieniędzy. Promotorzy oprócz Mariusza Grabowskiego, który miał otwarty umysł, nie chcieli kobiet na swoich galach, co się na szczęście teraz zmienia. Weź pod uwagę, że była duża przerwa pomiędzy Guzowską I Rylikową i przez przynajmniej 10 lat nie było słychać
-o zawodowych pięściarkach. Teraz pojawiłam się ja i jeszcze kilka dziewczyn co bardzo cieszy.

- Traktowali kobietę mniej poważnie?

- Wydawało im się, że tego nikt nie będzie chciał oglądać co jest nieprawdą, bo kobiety
-w boksie wzbudzają dość duże zainteresowanie. Warto wspomnieć, że Polki w boksie amatorskim osiągają w tym momencie lepsze wyniki od mężczyzn. Wystarczy tylko, że ludzie odpowiedzialni za rozwój boksu zawodowego w Polsce podejmą odważne decyzje i pokażą nas szerszej publiczności, a promotorzy będę udostępniać kobietom miejsca na swoich galach. Na przykład w Meksyku, czy w Agrentynie kobiety walczą. To samo jest w Niemczech, gdzie walki wieczoru ma bardzo popularna Cecilia Braekhus.

- Myślisz, że to jest zjawisko kulturowe? My kobiety z jednej strony buntujemy się przed stereotypami a w duchu myślimy, że kobieta to jednak powinna gotować, sprzątać i wychowywać dzieci. Ale żeby walczyć?

- Trochę to się na pewno bierze z kultury i niestety niektórzy bokserzy sami to komentowali mówiąc „fajna z ciebie dziewczyna, ale po co ty to robisz”. Pewnie patrzą też pod swoim kątem wiedząc jak jest ciężko na sparingach i w walce i być może chcą tego oszczędzić kobiecie. A kobiety w tym sporcie naprawdę dobrze się odnajdują i teraz przyszedł czas, żeby to pokazać.

- Czego w tym sporcie nie lubisz?

- Na początku najbardziej przeszkadzało mi to, że miałam blokowaną drogę na zawodowy ring mimo, że miałam już jakieś osiągnięcia w boksie amatorskim. Z jednej strony od trenerów słyszałam, że się nadaję, a z drugiej promotorzy mnie nie chcieli. Nie lubię też nieczystych sytuacji, w których wciąż są tacy, którzy nie patrzą na mnie przychylnym okiem.

- Masz poczucie, że musisz być wszystkim w jednym? Pięściarką, menadżerka dyplomatką umiejętnie negocjującą?

- Teraz odkąd mam dobrego promotora to on zajmuje się moimi sprawami, ale lubię o wiele rzeczy dbać sama, w tym o swój PR i wizerunek. Planujemy wspólnie z promotorem walki, w których chcę wziąć udział. Czuję przyjemność kiedy dzieje się dużo dookoła mnie i sporo jest na mojej głowie. Taką drogę wybrałam. Miałam możliwość podpisania kontraktu, który mocno by mnie ograniczał i nic już by nie było ode mnie zależne.

- Masz czas dla siebie?

- Pewnie. Rezygnuję z imprez do późnej nocy i wcześnie kładę się spać, ale niedziela jest czasem wolnym od pracy. Mój klub jest bardzo blisko mojego domu, co też ułatwia sprawę. Jak mam wolne to chodzę na spacery z Melody, jeżdżę na rowerze, chodzę na basen...

- Czyli cały czas w ruchu! A leżysz czasem brzuchem do góry?

- O tak, w taki sposób regeneruję się po treningu. Jem i kładę się na godzinę spać. To lepsze od odżywek.

- Zdarza Ci się płakać?

- Rzadko. Pewnie dlatego, że się wychowałam w towarzystwie mężczyzn.

- Marzenia na przyszłość...

- Sportowo - chciałabym zdobyć kilka pasów różnych federacji i jeszcze kilka lat boksować bez żadnych kontuzji. Prywatnie chciałabym mieć zawsze poczucie, że są wokół mnie ludzie, którzy kochają i wspierają. W tym sporcie to bardzo ważne. Żeby w momentach załamania ktoś ci powiedział „wstań i walcz” a nie „zawróć z tej drogi”.

- Będziesz tak walczyć całe dorosłe życie?

- Tak to się nie da. Pewnie będę walczyć maksymalnie do 35 roku życia, a potem pomyślę o dzieciach i rodzinie. Już teraz zastanawiam się co robić po zakończeniu kariery. Może sportowe dziennikarstwo albo otwarcie klubu bokserskiego z prawdziwego zdarzenia? Pomysłów jest sporo.

- To pytanie musi paść: lubisz jeździć samochodem?

- Uwielbiam! Jeździłam z tatą już jak miałam 14 lat i jestem mu za to wdzięczna.

- I o to chodzi! To idź i walcz, ale pozostań zawsze uśmiechniętą i kobiecą Ewą z furą ciepła w środku!

 

Sesja zdjęciowa Ewy Brodnickiej: Anna Kubisz, akubisz.blogspot.com

 

Joanna Zientarska