Prezes MMC Car Poland, który polubił ... Polskę! Spotkaliśmy się w Genewie. Jednak otoczeni światowymi premierami, skupiliśmy się właśnie na polskich tematach. A więc było o polskim sukcesie, polskich drogach i oczywiście o Polakach. Szczerze i bez owijania w bawełnę.

Po latach kryzysu, 2014 rok można zaliczyć do bardzo udanych. Dla Mitsubishi Polska stała się piątym rynkiem sprzedaży w Europie! Jak się osiąga tak spektakularny sukces?

Rzeczywiście mieliśmy dużo szczęścia i sporo elementów się na to złożyło. Nowy Outlander i specjalne wersje Fischer spodobały się klientom. Ale też włożyliśmy naprawdę ogromny wysiłek w monitorowanie i poprawianie jakości pracy dealerów i serwisu - w końcu najważniejszy jest zadowolony z zakupu klient. Gdy te wszystkie elementy złożyły się w całość, osiągnęliśmy sukces.

Porozmawiajmy o klientach w Polsce. Technologia plug-in zastosowana w Outlanderze PHEV i wykorzystanie prądu jest najszybciej rozwijającym się pomysłem na jeżdżenie samochodami w Europie. Czy Polacy są otwarci na taką motoryzację? A może wciąż jesteśmy tradycjonalistami?

Wierzę, że w mentalności i podejściu do tego tematu nie ma większej różnicy. Spójrzmy najpierw szerzej na Europę. Na Starym Kontynencie Outlander PHEV jest w tej chwili najlepiej sprzedającym się modelem Mitsubishi. Został entuzjastycznie przyjęty przez klientów i ma rzesze zwolenników. W Polsce ze sprzedażą PHEV nie jest tak dobrze, ale nie ma to nic wspólnego z mentalnością klientów. Wszystko zależy od stanowiska rządu i przepisów, które w innych krajach Unii Europejskiej pozwalają kierowcom samochodów ekologicznych na korzystanie z różnego rodzaju przywilejów.

Czyli bez rządowego „błogosławieństwa” nie ma co liczyć na globalne zwiększenie sprzedaży samochodów emitujących mniej CO2?

Dokładnie tak. W Niemczech też ulg jest jak na lekarstwo i sprzedaż plug-inów wciąż pozostawia wiele do życzenia. W innych krajach pomyślano o rozwiązaniach, które nie kosztują dokładnie nic a jednak wspierają program zmniejszenia emisji CO2. Przecież można zacząć od pozornie małych rzeczy takich, jak udostępnienie buspasów dla samochodów elektrycznych, czy zwolnienie ich z opłat za parkowanie. Niby niewiele, a jednak takie posunięcia dają wsparcie tym, którzy chcą postawić na ekologię. W skali wielu lat okaże się, że może to mieć potężny wpływ na ochronę środowiska.

Wróćmy do specyfiki polskiego rynku. Jest coś, co w porównaniu z innymi krajami zaskakuje?

Jest jedna rzecz, która w mojej opinii jest bardzo niebezpieczna. Chodzi mi o liczbę starych samochodów sprowadzanych z zagranicy w stanie często opłakanym. W Polsce chyba najwięcej widzę odmalowanych i „robionych na prawie nowe” aut o podejrzanej przeszłości , po niezliczonej ilości stłuczek, które sprzedaje się jako bezwypadkowe. Wydaje mi się, że ludzie często sami nie wiedzą co kupują. Czasem widzę samochody, które zostawiają za sobą cztery ślady! I znowu uważam, że to jest temat do rządowych ustaleń i przemyślenia przepisów.

A pozwolenie na sprowadzanie samochodów z kierownicą po prawej stronie to dobry pomysł? Ja osobiście jestem przeciwna.

Cóż, w Japonii też mamy kierownicę po prawej stronie :) Ale to prawda, że takie jeżdżenie nie jest zbyt bezpieczne. Jednak raczej postrzegam to jako niewygodę i pewne utrudnienie. Trzeba zachować większą czujność i sprawdzać, czy na pewno nic nie nadjeżdża. Nie mówiąc już o pobieraniu biletu przy wjeździe na parking! Ale nie sądzę, żeby to miało bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo. Inna sprawa, że prawdopodobnie w związku z mocną pozycją funta sprowadzanie takich samochodów nie będzie bardzo opłacalne.

Wróćmy do Mitsubishi. L200 i Outlander PHEV to dwie skrajnie różne koncepcje na podróżowanie. Da się to pogodzić w jednej wspólnej filozofii marki?

Jak najbardziej! L200 też jest przyjazny dla środowiska, tylko stworzono go do pracy w bardzo
ciężkich warunkach. Pick-up to model bardzo ważny dla Mitsubishi, ale na największą sprzedaż można liczyć w krajach rozwijających się. W Europie takie samochody, jak L200 kupują pasjonaci i miłośnicy off-roadu. To monstrum bardzo odporne na trudne warunki i radzi sobie praktycznie w każdym terenie. Takie samochody z powodzeniem wykorzystuje się w dżungli,czy w górach. W zeszłym roku przyjechałem do Polski z Peru, gdzie spędziłem 4 lata. Tam właśnie, jak również w Chile L200 sprzedaje się fantastycznie. Widziałem te samochody na wysokości 4000 lub nawet 5000 metrów nad poziomem morza w ciężkim górskim terenie. Tam, gdzie droga nie jest drogą, tylko piachem, kamieniami lub błotem pasują idealnie!

W Polsce jest wielu zwolenników off-roadu. Lubi Pan takie przygody?

O tak, bardzo. W Peru doskonałych warunków do off-roadu nie trzeba było szukać. Wystarczyło zjechać z głównej drogi i od razu można było sprawdzać swoje umiejętności na pustyni lub na skalistych zboczach. Takie tereny dla kochających off-road to prawdziwa gratka! Podoba mi się, że w Polsce wielu ludzi traktuje to jako zabawę. A przecież to kraj o raczej płaskim ukształtowaniu terenu. Okazuje się jednak, że pasjonatów nie brakuje.

Widzę, że odnalazł się Pan w Polsce.

O tak, bez problemu. Bardzo lubię polskie jedzenie, na przykład pierogi, żurek i golonka to pychota! Najbardziej jednak ciekawią mnie ludzie. Mam wrażenie, że Polacy mają podobny charakter do Japończyków.

Naprawdę?

Tak, podróżowałem praktycznie po całym świecie i w Polsce znajduję pewien rodzaj wyciszenia, wktórym Japończycy świetnie się czują. Tutaj ludzie nie krzyczą, nie są natrętni, czy zbyt nachalni. Potrafią dać innym przestrzeń i bardzo to doceniam. W restauracjach, na ulicach jest spokój, ale też wyczuwa się przyjazną aurę i widać uśmiech na twarzach. Bardzo lubię tu być i większość Japończyków, których znam w Polsce czuje się naprawdę świetnie.

Bardzo miło mi to słyszeć. Dziękuję za rozmowę i życzę następnych wspaniałych lat w Polsce.

 

Joanna Zientarska