Brzmi jak oksymoron. Diesel i marzenie? W dodatku w kombi? Ratunku, świat stanął na głowie! Oczywiście bardzo doceniam auta ze stajni BMW, bo trudno się do nich przyczepić. Skonstruowane perfekcyjnie i solidnie od dawna jednak nie poruszyły mnie emocjonalnie. No, może oprócz mojej ulubionej szóstki. Tym czasem trafiła do mnie piątka touring kombi napędzana na ropę. Spodziewałam się wszystkiego oprócz uczuć wyższych. Los znów postanowił ze mnie zadrwić i pokazać, jak bardzo można się pomylić…

Wiedziałam, że będzie wygodnie i wszystko będzie działać bez zarzutu. BMW z tego właśnie słynie, że nie zawodzi. Klasyczna bryła narysowana według konkretnych wytycznych marki jest tak rozpoznawalna, że nie da się jej pomylić z jakimkolwiek innym autem. Z przodu rzucają się w oczy słynne „nerki” i elegancko wkomponowane, lekko drapieżne światła LED. Piątka jest wciąż odnawianym klasykiem, który z jednej strony się podoba, a z drugiej niczym nie zaskakuje. Ma to swoje plusy, bo przynajmniej można wmieszać się w drogowy tłum nie zwracając zbytniej uwagi wścibskich gapiów. Wyobrażam sobie, że jeśli ktoś ma do dyspozycji naprawdę duże pieniądze, to nie zawsze chce się nimi chwalić na lewo i prawo. W BMW 5 Touring może uchodzić za spokojnego człowieka, choć testowany egzemplarz jest wart 470 tysięcy złotych! Warto? Jak najbardziej. Bo przyjemność zaczyna się wraz z wyruszeniem piątką w podróż.

Więcej na stronie: http://joannazientarska.com/2017/12/20/marze-o-dieslu-w-kombi-i-to-nie-jest-zart/