Świat kocha SUVy. Muskularne, pojemne, z napędem na cztery łapy. Czasem mam wrażenie, że to nie jest tylko kwestia poczucia bezpieczeństwa, lecz także lekkiego łechtania ego. W dużym SUVie człowiek czuje przypływ mocy i staje się trochę bardziej pewny siebie. Nie ma w tym nic złego, jeśli tylko superbohater za kierownicą umie jednocześnie zachować zdrowy rozsądek. Co jeszcze potrafi połechtać nam ego? Oczywiście wersja premium! Elegancka i miękka skóra (najlepiej w jasnym beżu), ładne wnętrze i nowoczesny ośmiocalowy wyświetlacz zdecydowanie potrafią podnieść każdego na duchu. Ford wie o tym bardzo dobrze i z taką właśnie myślą stworzył specjalną wersję Vignale dla najbardziej wymagających. W końcu w swojej historii romansował z Jaguarem i Land Roverem i to doświadczenie nie poszło na marne.

Więcej na stronie: http://joannazientarska.com/2018/01/07/mr-premium-czyli-ford-edge-vignale/